Była księżniczka, to i czas na królową... Żartuję, bo te dwie postaci nic nie łączy... Przynajmniej na razie :P Zapraszam po długiej nieobecności na pierwszą część rozdziału XI.
~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~
Ester wpatrywała się, stojąc w bezruchu, w dłoń nieznajomej. Wydawała się delikatna, a za razem gotowa uczynić śmiertelny ruch. Paznokcie nie były długie, lecz zadbane i estetycznie wypielęgnowane. Skóra idealnie gładka i elastyczna, sprawiała wrażenie pielęgnowanej od lat najlepszymi kosmetykami. W końcu, po dłuższej chwili, wilczyca podniosła wzrok i spojrzała na twarz elfiopodobnej postaci. Nadal widniał na niej nieznaczny uśmiech, który sugerował jej przyjazne nastawienie. Zaryzykować? A może zmienić się i uciec? Nagle Ester zdała sobie sprawę, że jej koń został po drugiej stronie jeziora. Zostawiła razem z nim wszystkie swoje rzeczy. Gdy po dłuższej chwili zebrała się na odwagę, powiedziała:
- Mój koń- wykrztusiła. Była wściekła, że tak to zabrzmiało. – Muszę po niego wrócić.- to powiedziawszy, spojrzała na usta niezwykłej postaci i w napięciu czekała na ich ruch.
- Nie martw się- w końcu się poruszyły.- Zajmiemy się tym.- odetchnęła. Najwyraźniej także była zdenerwowana- Ach nie przedstawiłam się! Jestem Elsmira.- brązowowłosa dziewczyna wyciągnęła ręce przed siebie i położyła prawą dłoń na lewą. Następnie zgięła ręce w łokciach tak, że dłonie miała na wysokości klatki piersiowej. Prawą dłoń doprowadziła do postaci pionowej i skinęła delikatnie głową. Jak Ester się domyśliła, było to powitanie.- A jakie jest twoje imię?- spytała nagle, wyrywając wilczycę z rozmyślań.
- Ester…- powiedziała nieśmiało i wyciągnęła rękę w geście ludzkiego, współczesnego powitania. Elsmira spojrzała się na nią krzywo, ale uczyniła to samo. Czarnowłosa zbliżyła dłoń do dłoni rozmówczyni i szybko ją chwyciła. Przerażona szatynka szybko wywinęła się z uścisku i cofnęła o kilka korków. Klatka piersiowa wykonywała energiczne ruchy, co świadczyło o zdenerwowaniu dziewczyny. Obie stały naprzeciwko siebie przez kilka minut. W końcu, ośmielona Ester niepewnością przybyłej, zrobiła krok do przodu i odezwała się:
- To było moje przywitanie.- usprawiedliwiła się krótko. Elsmira stała nieruchomo wpatrzona w rozmówczynię jak w obrazek. Nagle poruszyła prawą dłonią, którą skierowała do pochwy przy tunice. Jak Ester się spodziewała, sięgnęła po broń. I co teraz?
- Nigdy nie widziałam takiego powitania wśród ludzi.- fuknęła. Tak, wilczyca nie przewidziała tego. Sposób powitań zmienił się przez tyle wieków. Zastanawiając się, co odpowiedzieć, zauważyła, że Elsmira skrada się do niej. Najgorsze było to, że wcale się z tym nie kryła. Nie czekając na kolejny jej ruch, Ester niemal krzyknęła.
- Nie jestem stąd!- na te słowa, elfiopodobna postać stanęła i przekrzywiła głowę. Za chwilę opuściła broń.
- A więc skąd przybywasz?- mrugnęła tak szybko, że Ester usłyszała trzepot długich, zakręconych rzęs.
- Nie z tego świata- wahanie w głosie wilczycy było tak nikłe, że sama autorka słów była w szoku. Ester była także zdziwiona tym, że Elsmira uwierzyła jej bez żadnych dodatkowych pytań. Czyżby nikt się tu nie oszukiwał? Elfiopodobna postać nadal patrzyła na wilczycę wielkimi, niebieskimi oczami. Niezręczna sytuacja potwornie denerwowała brunetkę. Nie wiedziała jak się zachować, czy coś powiedzieć, potok niezrozumiałych myśli przelatywał przez jej umysł z prędkością światła. Jednak nie mógł długo biec swoim nurtem, ponieważ Ester udało się go zahamować. W końcu, po wydającej się trwać wieczność chwili, Elsmira spytała z niedowierzaniem w głosie:
- Otworzyłaś Wrota Przestrzeni?
Ester przez chwilę zastanawiała się nad odpowiedzią. Rozmawiała kiedyś z Rose o tych wrotach, ale czy to były one… Nie chciała, nie mogła okłamać dziewczyny, która teraz stała, jakby bezbronna, wpatrzona w nią niczym jedynego wybawiciela.
- Chyba…- zaczęła.- Chyba tak. Rozmawiałam z moją przyjaciółką o tym. Chyba coś o wrotach wspomniała- powtórzyła pewniej.- Poza tym nie byłam sama. Szłam z czwórką innych lu… ludzi.- skończyła wahając się. Właściwie nie wiedziała czym jest, człowiekiem wilkiem? Ale nie było najmądrzejszym teraz się nad tym zastanawiać, trzeba było się dowiedzieć czegoś więcej o tej krainie…
Endor? Tak go nazwała?
- A więc witaj w Królestwie Enilfów zwanym w języku Alansoi
Inglôrion. Znajdujemy się na granicy jego stolicy, miasta Endor.- zaczęła przyjaźnie już Elsmira wyjaśniając wszystkie obiekcje dotyczące ich położenia.- Wybacz, ale muszę zaprowadzić cię do magów i królowej. Nie mogę być pewna twych zamiarów, ale jak się domyślam, nie jesteś groźna.- skończywszy, wskazała drogę dłonią i zaczęła iść w wyznaczoną stronę. Kiedy nie poczuła, że Ester ruszyła za nią, odwróciła się tak gwałtownie, że fala jej włosów omiotła delikatną twarz. Wiatr jednak szybko pomógł pięknej enilficy i odgarnął niesforne kosmyki. Ester natychmiast ruszyła, jakby odczarowana.
Przez całą drogę żadna z towarzyszek nie odezwała się. Ester nie widziała nawet co powiedzieć, wystarczały jej widoki, jakie dostarczało przepiękne miasto. Elsmira, widząc jej zachwyt, nie chciała przeszkadzać. Brunetka z pewną dozą niedowierzania oglądała budynki, które były idealnie wplecione w krajobraz miasta-puszczy. Miejsce to nie posiadało dróg, Ester widziała tylko ścieżki, mimowolnie wydeptane od częstego uczęszczania tą stroną lasu. Gdy Elsmira dojrzała nutę znudzenia w oczach towarzyszki, powiedziała:
- Teraz wchodzimy w część, która jest dokładnie strzeżona. Możesz poczuć ataki na swój umysł, jednak nie powinnaś się ich obawiać, strażnicy nie naruszą zbytnio twoich wspomnień. Jest to konieczne.- kiedy enilfica mówiła, nie napotkała wzroku dziewczyny, co ją zdziwiło. Odniosła przez to wrażenie, że dziewczyna jej nie słuchała. Ester natomiast zastanawiała się co oznaczają ataki na umysł?? Jednak nie zdążyła się długo nad tym zastanawiać, ponieważ natychmiast poczuła jakby ktoś przetrząsał jej wspomnienia. Nie potrafiła oprzeć się tej obcej macce, jednak to straszne uczucie spowodowało, że dziewczyna zaczęła z nim walczyć. Jakby automatycznie, nie zastanawiając się skąd wie jak się zachować, zaczęła skupiać się nad jedną rzeczą: szmaragdową smoczycą z wizji. Wciąż opierając się nieznanej sile, skupiła wszystkie zmysły i przywołała do umysłu obraz pięknej, ogromnej skrzydlatej bestii. W momencie, gdy poczuła, że wytrąca przeciwnika z równowagi, usłyszała jęknięcie. To całkowicie wybiło ją z rytmu. Jednak przywołany obraz okazał się niewystarczająco silny. Ale było już po wszystkim.
- Próbowała się opierać, ale każdy tak robi, gdy za długo grzebiemy w ich umysłach.- powiedział ochrypłym, niskim głosem jeden ze strażników.- Miała dużo wspomnień, jednak nie do wszystkich mnie dopuściła- kończył bardziej zaniepokojony.- Jednak jest raczej nieszkodliwa. Powinnaś jednak zaprowadzić ją do magów, aby przeprowadzili prawdziwą ekspertyzę.- gdy skończył składać meldunek, dostawił prawą nogę do lewej i lekko skinął głową.
- Dziękuję- odpowiedziała Elsmira i ruszyła przed siebie, upominając Ester. Dziewczyna ruszyła za przewodniczką, jednak nie w pełni znajdowała się w rzeczywistości. Zaszyła się w głębi swojego umysłu, sprawdzając, czy jej tajemnica nie została odkryta oraz czy wszystko, o czym powinna pamiętać, zostało nienaruszone. Kiedy wszystko przeanalizowała i spojrzała trzeźwo przed siebie, zdziwił ją krajobraz otaczający ją wokół. Stała na ogromnym dziedzińcu wyłożonym czymś w rodzaju kostki brukowej, jednak nie czuła twardości pod nogami. Drzewa tu były ogromne, a ich pnie przypominały domy z początku podróży przez miasto. Gdy odwróciła się, ujrzała potężną twierdzę z czterema wieżami, skierowanymi na wszystkie strony świata. Zamek wybudowano z bliżej nieznanego Ester surowca, a gdy go dotknęła poczuła jedynie lekki chłód. Rośliny oplatające budowlę wydawały się jeszcze mocniejsze i jeszcze bardziej piękne niż te, które do tej pory widziała w mieście. Zachwycona i zarazem przerażona wielkością fortecy, do której miała za chwilę wejść, spytała cicho:
- Czy tutaj mieszka królowa?
Elsmira spojrzała na swoją towarzyszkę przenikliwym wzrokiem. Widocznie uznała to pytanie za bezsensowne, dlatego po chwili odwróciła głowę i ruszyła ku potężnym wrotom, pozostawiając trochę zdezorientowaną dziewczynę bez odpowiedzi. Lekko poirytowana Ester podeszła do enilficy i spytała ponownie:
- Czy królowa także będzie chciała przeszukać mój umysł? To było takie… nieprzyjemne.
- Nieprzyjemne?- zachichotała szatynka.- To chyba za mało powiedziane- skończywszy mówić, odsunęła się parę kroków i skinęła na Ester, by zrobiła to samo. Przez chwilę się zastanawiała i wymamrotała słowa w nieznanym dla wilczycy języku. Wrota nagle, posłuszne słowom, otwarły się, ukazując ponure wnętrze zamczyska.
- Musisz stąpać ostrożnie. Ten zamek nie lubi surowego traktowania- to powiedziawszy, brunetka uśmiechnęła się złośliwie pod nosem i zaczęła ostrożnie iść w stronę wejścia.
Skoro Elsmira idzie ostrożnie, to i ja powinnam… Ale może tylko sobie żartuje? Ach cała ta sytuacja jest w ogóle absurdalna. W toku rozmyślań, Ester nie zauważyła, że wystrój wnętrza się zmienił. Teraz ściany przyozdabiały ogromne portrety władców i ich dzieci, a także wielokolorowe gobeliny. Ciemny korytarz rozjaśniało wielobarwne światło pochodni zawieszonych nad sufitem. Nagle, uwagę Ester przykuła jedna z nich. Dziewczynie wydawało się, że ogniki w niej tańczą i zmieniają, co chwilę barwę. Niestety nie mogła dłużej się nią zachwycać, ponieważ została natychmiast upomniana przez przewodniczkę. Mogłaby się odezwać, coś opowiedzieć, a nie ciągle mnie upomina… Myślała wzburzona Ester.
- Ile pokoi znajduje się na zamku?- spytała by zacząć coś w rodzaju rozmowy. Elsmira spojrzała na nią i chwilę się zastanawiała.
- Nikt chyba nigdy ich nie policzył- uśmiechnęła się.- Przypuszczam, że ponad dwieście.
- I wszystkie są używane?!- spytała z niedowierzaniem wilczyca.
- Tego nie powiedziałam.- odpowiedziała, a po chwili dodała.- Z resztą nie wiem, nie mieszkam w zamku, zajmuję się tylko zwiadami oraz wierzchowcami w stajni królewskiej. Co raz więcej się o niej dowiaduję. Podświadomość mówiła jej, że coś kiedyś ją połączy z tą dziwną dziewczyną. Nie lubiła jej teraz, ale w głębi serca wierzyła, że kiedyś się to zmieni. Zanurzając się w swój umysł, Ester usłyszała jakby przez szklaną szybę.
- Jesteśmy na miejscu.- słowa spowodowały, że wróciła do rzeczywistości. Gdy podniosła wzrok, ujrzała przed sobą ogromne, drewniane drzwi, z wyrytymi napisami w nieznanym dla niej języku. Jednak, gdy dokładniej się im przyjrzała, dostrzegła tłumaczenie, które rozumiała.
Komnata jej Królewskiej Mości Isis. Porzuć nieczyste myśli i przywołaj ducha spokoju. Gdy czas nadejdzie…
Ester nie zdążyła doczytać słów, ponieważ drzwi otworzyły się, a jej oczom ukazała się największa komnata jaką kiedykolwiek widziała. Na ledwie dostrzegalnym końcu pomieszczenia, stał ogromny, strzelisty tron, na którym siedziała wyprostowana, młoda kobieta o kruczoczarnych włosach.
Komentuj PowrótU mnie nowy rozdział, zapraszam ^^
Lena Nika 13/04/2009 15:36:04
| brak www IP: 87.205.244.155
U mnie (w końcu) pojawił się kolejny rozdział.
Loretta 22/03/2009 11:40:01
| brak www IP: 85.221.201.52
Dzięki za odpowiedz na komenta. Mam pytanie: czy ta trzecia część Eragona jest ciekawa? Bo kupiłam książkę i jakoś nie mam ochoty jej czytać... Druga część mnie zawiodła więc teraz chcę mieć pewność ^^'
A tak na marginesie - w końcu udało mi się dodać kolejny rozdział powieści.
Pozdrawiam!
Loretta 20/02/2009 09:43:13
|
http://dragons-war.blog4u.pl IP: zalogowany
No no, widzę, że odwiedził cię wen... Mnie, kurczę zdradza już od tygodni przez co nie mogę napisać ani słowa do swojego opowiadania:(
Ale dobra, nie będę marudzić.
Wszystko pięknie, ładnie opisane, nie będę cię za to chwalić, bo w poprzednim komentarzu już to zrobiłam, a moje dobre wrażenie pozostało:)
Teraz o fabule.
Zdziwiło mnie zachowanie tej nowej, dziwnej panienki - nie wyobrażam sobie podawać komuś ręki i wiać po chwili, bo "towarzysz" wylatuje na mnie z ostrą bronią w łapkach ^^' Ja bym na miejscu bohaterki miała na nią oko. Jej chyba także nie na rękę obudzić się rano z nożem w bebechach… (ach ta moja mania destrukcji).
I znów wkurzyło mnie wrażenie, że granice dziedziny fantasy są takie ciasne... Głupi Paolini poszalał z elfami i teraz każde opowiadanie, w którym pojawiają się podobne do nich postaci, od raz nasuwa mi skojarzenia do Eragona. Wybacz, ale przez połowę rozdziału miałam przed oczami tekst z tej nieco przynudawej książki. Dobrze chociaż, że postaci i fabuła są u ciebie bardziej oryginalne i wyjątkowe…
No nic, skończyłam pisać. Mam nadzieję, że w niczym cię nie obraziłam/wkurzyłam/poirytowałam/zmusiłam do mordu (niepotrzebne skreślić markerem po monitorze). Tak jak czytelniczka przede mną, mam cichą nadzieję, że nowy rozdział pojawi się szybciej niż ten (ta… jakbym to ja dodawała w równomiernych odstępach czasu -_-‘). Pozdrawiam i życzę wiernego wena!
Loretta 16/02/2009 09:41:02
| brak www IP: 85.221.201.52
Rzeczywiście, już dawno notki nie było... No, ale wreszcie się pojawiła ^^
Napisana poprawnie i ciekawie, widzę, że idziesz w dobrą stronę. Końcówka tylko taka trochę... Królowa przyjmuję jakoś zbłakaną dziewczynę w sali tronowej? Cóż, jakoś przeważnie tak jest w opowiadaniach fantasy, ale moje logiczne myślenie się nieco temu sprzeciwia. No bo w końcu władcy chyba powinni mieć wiele innych zajęć, nieco różnych od spotykania się z każdym wędrowcem i to jeszcze w tak oficjalny sposób.
A grzebanie w myślach jest takie... Uch, jak sobie pomyślę, że ktoś miałby mi czytać w myślach... Horror normalnie O.o Biedna Ester...
Dobra, to ja czekam na kolejny rozdział, który, mam nadzieję, pojawi się szybciej niż ten.
Pozdrawiam!
Lena Nika 12/02/2009 18:58:23
| brak www IP: 87.205.250.60